Blog > Komentarze do wpisu
Takie tam pieprzenie

Miałem pisać o tym, jaką to beznadzieją jest młode pokolenie tzw. "politruków". Jacy to niewyedukowani, ciemni i ignoranccy są, a mimo to za jaką "elytę" się mają. Szczerze?
Nie chce mi się!
Za dużo razy wpisy z tego bloga poświęcałem na takich typów i ich obesrane po szyję pseudoideologie, mające poparcie nie w faktach, a jedynie w ich własnym "widzi-mi-się". Nie są, nie byli i nie będą warci nawet 1/6 wysiłku, jaki włożyłem w to, by zasiąść do klawiatury, aby coś o nich napisać (a wiedzieć Wam trzeba, że to żaden wysiłek i bardziej męczącym zajęciem jest dla mnie wstawienie wody na poranną herbatkę, tudzież zrobienie porządku na biurku). Zamiast tego cieszcie się efektem, jaki przyniosło wstawienie wypocin głąba z mojego roku na Wykop. Tam (w komentarzach na Wykopie) odwalili za mnie całą robotę z przyjemnością i za darmo! Kocham Was Wykopowicze i dziękuję serdecznie!

Do rzeczy.
Jestem w takim typowo jesiennym nastroju. Rozmyślam sobie trochę o sensie Wszechświata, życiowych celach, porażkach i osiągnięciach. Se siedzę i se myślę, i dochodzę do różnorakich konkluzji.
Pomijając już fakt, że my ludzie jesteśmy skazani na zagładę lub, że nasza egzystencja nie ma żadnego sensu wyższego niż reprodukcja, nic nowego nie udało mi się wymyślić...
... no może poza faktem, iż jestem skończonym kutasem, który większości ludzi nie lubi z wzajemnością (akurat bardzo to dobrze, bo dzięki temu nie marnuję czasu na wszelkiej maści beznadziejnych idiotów), uwielbia mieć rację i bardziej niż czegokolwiek nienawidzi przegrywać. Do tego często zdarza mi się walnąć potężną gafę o jeszcze większych reperkusjach oraz zachować w sposób chamski w stosunku do osób, na których mi zależy i które autentycznie lubię lub kocham.
To pewnie nie koniec moich wad, ale to są te, których jestem najbardziej świadomy, i które są dla mnie największym balastem w życiu (za wyjątkiem nielubienia innych - to akurat bardzo lubię i twierdzę, że ci których nie lubię w pełni na nielubienie zasługują).
Mówię o tym nie bez powodu, bo zauważyłem zależność, iż tylko wartościowi i warci cokolwiek ludzie są świadomi swoich błędów i niedoskonałości oraz wiele wysiłku wkładają w walkę z nimi. Cała reszta, która rzecz jasna jest w przeważającej większości, nie jest wiele warta oraz łatwo jest nią manipulować. Ktokolwiek bowiem nie zdaje sobie sprawy z dwóch podstawowych założeń naszej egzystencji - tego, że jesteśmy śmiertelni i mamy ogrom wad - nigdy nie będzie w stanie podejmować racjonalnych i świadomych decyzji oraz pozbawiać się złudzeń o byciu ubermenszem stworzonym do "wyższych celów".
Nie, nie chcę byście się zasmucali i wpadali w jesienne chandry, czy inne bezeceństwa. Lepiej idźcie się napić i już. Chcę, żeby każdy spojrzał w to pieprzone lustro w łazience i powiedział sobie" "Nie, nie jestem w chuj zajebisty, mam wuchtę wad, a pewnego dnia będę tylko martwą materią organiczną użyźniającą glebę. Życie nie ma sensu po za staraniem się w byciu lepszym."
Tylko to sprawi, że ta kula piasku, latająca w oceanie prawie absolutnej pustki, będzie lepszym miejscem dla przyszłych pokoleń. Gwarantuję.

P.S.
Na poprawę humoru macie tutaj najlepszy trick karciany wszech czasów:

niedziela, 26 września 2010, fakkir

Polecane wpisy

  • Arabskie rewolucje

    Sytuacja w Północnej Afryce jest ostatnimi czasy bardzo ciekawa. Osobiście uważam, że nie tylko ze względu na to, że paru skorumpowanych dyktatorków zbiera zasł

  • Złota polska troglodycja... znaczy "tolerancja"

    Wczorajszego wieczoru moja dziewczyna raczyła podzielić się ze mną historią swojego kolegi. Kolega ów Polakiem nie jest, lecz od 10 lat w naszym kraju przebywa,

  • Ostatnio nie chce mi się pisać, ale...

    ... wkleję tutaj słowa odnośnie ostatnich wyborów, które spłodził ktoś inny i z którymi w stu procentach się zgadzam. Jako jedna z większych politycznych piedół