RSS
鈔oda, 25 czerwca 2008
Skacowane wypociny

Powinienem teraz zakuwa.
Ale nie zakuwam.
Moja i tak beznadziejna koncentracja sta豉 si ca趾owicie bezu篡teczna.
I dobrze.
Przynajmniej nie musz si oszukiwa, 瞠 czego naucz si z notatek pieczo這wicie noszonych dzisiaj ze sob przez dzie ca造. Bo si nie naucz.
Te lekko skacowane poczucie dezorientacji i stan obola這軼i po nocy sp璠zonej na pod這dze wp璠zi造 mnie w lekko przymulaj帷o-senny stan 鈍iadomo軼i.
Efekt po dw鏂h piwach jest podobny, lecz wykrywalny dla alkomatu... No i weselszy.... No i tak plecy nie bol :P
Szczerze powiedziawszy stanu dzie po spo篡ciu czego mocniejszego szczerze nienawidz. Dwa razy przez niego przywali貫m w co samochodem, raz zasn掖em w autobusie i dojecha貫m do Chludowa, a tak瞠 w takim oto stanie nieomal wpad貫m pod tramwaj, kt鏎ego przez nieuwag nie zauwa篡貫m (za to w ostatniej chwili us造sza貫m).

Dlatego nienawidz pi i robi co wymagaj帷ego (i niewymagaj帷ego) na nast瘼ny dzie.
Najlepiej nie robi nic...
Ale to te ma swoje z貫 strony. Te pieprzone post-alkoholowe rozmy郵ania. Nie takie niestworzone jak na kanabisowej zamule, ale bardziej przygn瑿iaj帷e i smutne.

Pisz t notk tak po prostu - bez sensu.
鑿icz koncentracj na kacu. Wychodzi jak wychodzi - opornie.
Nie chce mi si siedzie nad pierdolonymi kartkami z wiedz przydatn jak 郵epemu lampka. Nie chce mi si co chwila od tych kartek odrywa i my郵e o rzeczach skomplikowanych jak uk豉d scalony wzmacniacza elektrycznego z podw鎩nym sprz篹eniem zwrotnym, kt鏎ego nigdy w 篡ciu nie poj掖em i nie pojm...

Ci庵le dowiaduj si czego nowego o sobie. G堯wnie od siebie samego. Czasami od innych...
Niekt鏎ych rzeczy lepiej nie poznawa, bo czasami mo積a zobaczy u siebie cechy znianawidzone u innych...
Dzisiaj przeanalizowa貫m swoje po這瞠nie w najbli窺zym 鈔odowisku. Po raz pierwszy wysz這 mi, 瞠 mam dwukrotnie wi璚ej "wrog闚" ni "przyjaci馧". Mi這. Szerze powiedziawszy mam to w dupie, bo jedno co wiem o sobie to to, 瞠 nie jestem konformist fleksybilnym jak guma przy majtach. Nie m闚i ludziom tego co chc us造sze, nie dostrajam swoich pogl康闚 do pogl康闚 innych, nie s這dz bli幡iemu swemu, nie nacieram go wazelin.
Szczery staram si by zawsze. I chyba mi si udaje - w ko鎍u kapita nieprzyjaci馧 sam si nie zbija :)
Je郵i Ty, m鎩 Czytelniku, czytasz to, b璠帷 konformist z silnie rozwini皻ym instynktem stadnym i grupowym my郵eniem, to wiedz, i szczerze Ci pierdol, bo takimi jak Ty brzydz si tak, jak psimi kupami w parku i w ten瞠 spos鏏 traktuj. Staram si w Was nie wdepn望, bo potem jest smr鏚...

畝逝j jedynie, 瞠 poziom tych co mnie nienawidz jest tak 瘸這sny.
W ko鎍u o cz這wieku nie 鈍iadczy jedynie ilo嗆 wrog闚...
... ale tak瞠 ich jako嗆 :)

Ul篡這 mi :) A teraz zak豉dajcie pantalony i do 堯瞠czek, a ja id wypi piwo, zajara fajk i pokibicowa reprezentacji producent闚 kebabu ;)

wtorek, 24 czerwca 2008
Pecuniae imperare non servire oportet...

... czyli "pieni康zom nale篡 rozkazywa, nie s逝篡".

Szkoda, 瞠 dzisiaj ludzie sobie sami wpajaj co innego do g堯w.
"Bez pieni璠zy szcz窷cia nie ma", "ucz si, bo nie znajdziesz dobrej pracy", "jakbym mia milion to by豚ym najszcz窷liwszy na 鈍iecie"...
S造sza貫m to wszystko setki razy. I wiecie co? To jedna wielka bajeczka...

Po pierwsze skoro poj璚ie szcz窷cia jest nierozerwalne z poj璚iem pieni康za, to sk康 tylu ubogich szcz窷liwc闚? Maj ukryte konta na Kajmanach? A mo瞠 tylko im si wydaje, 瞠 s szcz窷liwi?
W豉郾ie nie - to oni s prawdziwymi fuksiarzami. Maj wszystko, o czym ka盥y marzy (spe軟ienie), a jednocze郾ie nie p豉c za to i to jest pi瘯ne.
Jak mia貫m jakie 15 lat s康zi貫m, 瞠 wystarczy mie wuchte siana (瞠 tak to w gwarze wyra輳 i wierszem doprawi ;)) i szcz窷cie mo積a zgarnia 豉pami. Najpierw ustali貫m sobie pewien poziom "szcz窷cia". Milion. Ten mityczny. Po roku wiedzia貫m, 瞠 milion to by這by za ma這. 10 milion闚 - w sam raz. Jednak nie - 50 miliard闚 i jestem ustawiony...
Apetyt ro郾ie w miar jedzenia, a im bardziej syte jedzenie, tym wi瘯szy apetyt ro郾ie. Zarabianie g鏎y pieni璠zy powoduje, 瞠 odkrywamy w sobie potrzeby, o kt鏎ych istnieniu nie mieli鄉y poj璚ia. I tak kiedy starcza VW Golf, mieszkanie m3 i domowe obiadki, a dzi Maybach, willa na Lazurowym Wybrze簑 i osobisty kucharz to ma這...
To w豉郾ie pieni康ze morduj szcz窷cie, bo nie pozwalaj si cieszy tym co mamy. Zawsze trzeba wi璚ej. Do upad貫go...
Nie wierzycie? To dlaczego Bill Gates ci庵le rozwija swoj firm i pomna瘸 maj徠ek? Dlaczego Abramowicz, kt鏎y m鏬豚y do ko鎍a 篡cia grza dup w tropikach z kr鏊iczkami Playboya nie robi tego, tylko wydaje g鏎y kasy na zesp馧 pi趾arski? To si nazywa absolutny przerost potrzeb. I spr鏏ujcie powiedzie Romanowi od Chelsea, 瞠 m鏬豚y za t kas dziesi徠ki tysi璚y ludzi rocznie uchroni od 鄉ierci z g這du...

Po drugie ja osobi軼ie nie ucz si, 瞠by zarabia finansowe g鏎y. Owszem chc mie tyle, by starczy這 na wy篡wienie mnie i mojej (przysz貫j) rodziny. I tyle. Wi璚ej mi nie potrzeba. Za miliony mo積a kupi jedynie zawi嗆 milion闚...
Nauka to przyjemno嗆. To pieprzone poznawanie 鈍iata, a nie przysz豉 droga do dolara i euro (bynajmniej nie 2012). Wsp馧czuj ludziom, kt鏎zy poszli, dajmy na to, na Polibud, a nigdy nie interesowali si naukami 軼is造mi. Kt鏎zy poszli tam, 瞠by potem mie intratn prac i "szcz窷liwe" 篡cie.
Fajnie to oni nie maj. Przerabia貫m to w technikum i powiem szczerze to by豉 najlepsza lekcja jak dosta貫m. Jedyna nauka jak tam przeszd貫m, to zawsze post瘼uj tak jak uwa瘸sz za stosowne i zawsze rozwijaj swoje zainteresowania, jakkolwiek niedochodowe one by by造... Fina.
Do dzi potrafi z zapa貫m siedzie na Wikipedii godzinami i czyta. Nie uczy si, ale odnajdowa przyjemno嗆 w poznawaniu tego, co mnie interesuje. Pewnie nic z tego nie b璠 mia w przysz這軼i, ale robi to, bo to lubi, bo to rozwija moje zainteresowania (a tych mam multum).
Fakt - szko造 mo瞠 sobie bajecznej nie wybra貫m, ale nie b璠 za tym p豉ka. Obieca貫m, 瞠 j sko鎍z, to j sko鎍z. A i tak kilka przedmiot闚, kt鏎e tam wyst徙i造 by造 a nadto interesuj帷e...

Po trzecie. Zauwa篡貫m pewn ciekaw przypad這嗆. Jest wielu, kt鏎zy ci篹ko haruj, 瞠by mie na przysz這嗆.
Jak kurwa przysz這嗆!?
Zgin望 mog jutro w samochodzie na szosie. Mo瞠 mnie potr帷i pieprzony tramwaj. Mog trafi w nie to miejsce, nie w tym czasie, z nie tymi lud幟i i sko鎍zy z kos pod 瞠brami. 砰cie daje wiele mo磧iwo軼i jego nag貫go ko鎍a. I wielu dostaje tak mo磧iwo嗆...
Naj鄉ieszniejsze jest to, co zauwa篡貫m u ludzi. Ta "mityczna przysz這嗆" ca造 czas jest bardziej w przysz這嗆.
S na tym 鈍iecie ludzie pojebani. Wysy豉j swoje dzieci do "dobrych" podstaw闚ek, 瞠by potem mia造 lepszy dost瘼 do "dobrych" gimnazj闚, a stamt康 do "dobrych" lice闚, nast瘼nie "dobrych" uczelni i "dobrej" pracy. Dobrej znaczy dobrze p豉tnej. Przy tym wszystkim pewnie jedyne co dziecko s造szy w chacie, to 瞠 "rodzice je kochaj i s z niego dumni, bo tak 豉dnie si uczy". Ale, gdyby si tak dobrze nie uczy這 to byli by pewnie kurwa wielce niepocieszeni...
Tragedia, 瘸l, degrengolada. Dzieci kocha si za to, 瞠 s, a nie wpaja od ko造ski "twarde regu造 kapitalizmu" za pomoc warunkowej mi這軼i!
Potem to dziecko wyro郾ie. B璠zie szcz窷liwe patrz帷 oczami wstecz i przypominaj帷 sobie dzieci雟two sp璠zone przy zakuwaniu, zamiast zabawie? Czy b璠zie mog這 sobie u鈍iadomi, 瞠 ludzie mog je lubi, szanowa i kocha za to kim jest, a nie za to co osi庵n掖o? Nie - i w tym jest problem, kt鏎ego "troskliwi rodzice" nie rozumiej...

By taki film. "Fight Club". A w nim (mniej wi璚ej) takie zdanie:
"Nie jeste swoim samochodem, stanem swojego portfela, swoj prac, meblami, kt鏎e posiadasz, produktami, kt鏎e u篡wasz - jeste rozta鎍zonym py貫m Wszech鈍iata!"

I to jest prawda absolutna!
Wi璚 przesta鎍ie snu sm皻y o pieni康zach, przysz這軼i, karierze, pracy... co ma by to b璠zie.
Jutro mo瞠my wszyscy kurwa nie 篡!

pi徠ek, 13 czerwca 2008
砰cie 2 (sequel?)

A jednak. Dzie dzisiejszy dobitnie udowodni mi, 瞠 鈍iat jest ca趾iem "PoPoLuPo". Ca趾owicie "Popierdolony Ponad Ludzkie Poj璚ie".
Mam w g這wie sieczk. Nie z powodu w鏚y (chocia 造kn掖em dzisiaj browara). Nie z powodu Mary Jane, (chocia mam cholern ochot znowu poczu te syntetyczne szcz窷cie - dobre i takie skoro prawdziwego jak na lekarstwo).
Sieczk mam z powodu (a jak瞠) uczu.

Czuj si bowiem "nieco" rozbity. Mam wra瞠nie, 瞠 w pewien spos鏏 zniwelowa貫m komu dwa lata studi闚. Mam takie jebitne poczucie winy, 瞠 przeze mnie ca造 ambaras.
M闚i mi: "olej to".
Nie potrafi. To silniejsze ode mnie. Po raz kolejny stan dziecka we mgle...
Ale te nie chc ju wi璚ej nikomu wpieprza si w 篡cie - do tej pory wynika造 z tego same g闚niane sytuacje.
W sumie jestem jedynie narratorem. Mog wyrazi swoje zdanie. I nic ponad to...

Nie chc 瞠by kto kogo kocha貫m ucieka, marnowa czas dany mu na ziemi na tu豉czk w poszukiwaniu "lepszego miejsca". Ka盥e miejsce jest "lepsze". Trzeba tylko chcie, 瞠by takie by這.
Nie tak dawno chcia貫m zwia. Jak najdalej. Zostawi ten "syf" za sob. Te nieprzespane noce, dziesi徠ki litr闚 貫z i miliony wspomnie.
A potem stwierdzi貫m, 瞠 gdziekolwiek bym si nie uda, to i tak 篡cie tam b璠zie mia這 podobne barwy, bo ludzie wsz璠zie s podobni, zawsze pope軟iaj b喚dy, zawsze co b璠zie mi przypomina這 o tym co by這 i 瞠 pora si z tym pogodzi. 砰 dalej - nie ucieka.
Problemy zawsze mnie dogania造. Gdziekolwiek bym si nie uda. Zamienia造 si w proch jedynie wtedy, kiedy wychodzi貫m im na przeciw. Kiedy 篡貫m dalej...

Ostatnie tygodnie nauczy造 mnie 篡 na nowo.
To by這 wiele lekcji na raz:
lekcja t瘰knoty, lekcja strachu, lekcja 瘸lu, lekcja p豉czu...
ale te lekcja patrzenia przed siebie, lekcja zaufania i najwa積iejsza - lekcja przebaczenia i lekcja przyja幡i...

Kocham 篡cie takie jakie jest. Czasem jest weso貫, czasem smutne. Chyba cz窷ciej smutne...
Ale co pozornie jest z貫, w rzeczywisto軼i ma dobry wp造w na cz這wieka. Smutek prowadzi do refleksji, a to dzi瘯i niej stajemy si lepsi...

Dzi瘯i refleksji wiem, 瞠 straszliwie krzywdzi貫m ludzi - najbardziej tych, kt鏎ych kocha貫m. Na dzie dzisiejszy nie mam zamiaru krzywdzi ju nikogo. Cena za to jest za wysoka - trudno czasem patrze w lustro...

Dzisiaj jedyne czego pragn, to 瞠by 篡cie u這篡這 si w jaki sensowny spos鏏. 疾by sko鎍zy這 si to "PoPoLuPo" po陰czone z hinduskim melodramatem, a zacz窸a normalno嗆. 疾by nikt nie ucieka, a wszyscy po ludzku, zwyczajnie 篡li dalej i sobie wybaczyli... Bo skoro ja potrafi貫m to nie ma bata - ka盥y potrafi...
I wiem, 瞠 ta lekcja wyjdzie nam wszystkim na zdrowie...

鈔oda, 11 czerwca 2008
砰cie

Nie wiem dok康 zmierza ten 鈍iat. Nie wiem, czy jest dobry, z造, czy po prostu nijaki.
Nie wiem, czy ludzie s z natury dobrzy, czy 幢i.
Nie wiem nawet, czy ja jestem dobry, czy z造.
Wiem, 瞠 potrafi by dobry i potrafi by pod造. Czy kocham, czy nienawidz - zawsze ca造m sercem.
Uczucia - nimi si kieruj. Pojmuj je raczej dziecinnie - prosto i szczerze. ζtwo mnie zrani. Ja te 豉two rani. Jest we mnie co, czego nie pojmuj. Taki stan, w kt鏎ym kocham i nienawidz jednocze郾ie. Stan dziecka we mgle.

Gubi si powoli w ca造m tym zgie趾u zwanym 篡ciem. Kiedy by貫m zadowolony z tego, 瞠 jest skomplikowane. Dzisiaj pragn jedynie prostoty. Nie trywialno軼i, ale pewno軼i. Wiedzy kto jest kim. Nie chc si ba komu zaufa. Nie chc czu pustki dooko豉. Nie chc mie wra瞠nia, 瞠 jestem obl篹on twierdz.

Chc wierzy, 瞠 鈍iat potrafi si zmieni. 疾 egzystencja ludzka nie musi przebiega w stanie og鏊nej beznadzieji. 疾 ludzie nie musz wychowywa swoich dzieci w duchu "nic nie poradzisz".

砰cie - najprostsze rzeczy s tutaj najtrudniejsze. Za wszystko p豉ci si wysok cen, a ka盥a r騜a ma kolce...
砰cie - chyba nigdy si nie zmieni. Od pokole, przez pokolenia, a do przysz造ch pokole zawsze b璠zie takie samo. Nikt go nigdy nie pojmie...

niedziela, 08 czerwca 2008
Marzenia moje cztery...

Mam wiele marze, ale marze motoryzacyjnych mam cztery. Ni mniej, ni wi璚ej. Cztery (prawie) ca趾iem r騜ne i (o dziwo) nie obejmuj one Ferrari, Maybacha, czy Lamborghini. S daleko bardziej... hmmm.... subtelne :P W徠pi :) Raczej nietypowe. Nie ma w鈔鏚 nich woz闚 z Reichu, czy kraju ma造ch, 鄴速ych ludzik闚, za to s w鈔鏚 nich fury z USA i jedna, cudna W這szka (zaczn w豉郾ie od niej):

1. Maserati Quattroporte V Sport GT S (2007)
Cudowna fura - pod mask V8 z Ferrari, ponad 400KM, d德i瘯 wr璚z bajeczny, idealne prowadzenie i to w nadwoziu luksusowej limuzyny (o wygl康zie przebijaj帷ym ka盥y wsp馧czesny samoch鏚), kt鏎e kryje najlepsze mo磧iwe materia造 i wyko鎍zenie. W豉軼iwie jest to supersportowa bryka przebrana w "ciuchy" limuzyny. No bo jak wyt逝maczy np. to, 瞠 skrzynia bieg闚 jest z ty逝, a silnik za przedni osi aby rozk豉d masy by idealny? Widzieli軼ie to kiedy w jakiej "Reichslimuzynie"? W徠pi...
Marzy mi si ten samoch鏚 na kr皻ej g鏎skiej drodze. Najlepiej na Sycylii. W御ka jezdnia, zerowy ruch. Tylko ja, samoch鏚 i kolejny zakr皻...
A je郵i kto my郵i, 瞠 Mercedes CLS by pierwsz tzw. limuzyn-coupe to si grubo myli. Pierwsze by這 Quattroporte. Lepszego ni ono ju nie b璠zie... Chyba, 瞠 kolejne Quattroporte :)

2. Pontiac Firebird II (1970 - 1981)
To z kolei samoch鏚, w kt鏎ym zakocha貫m si jeszcze jako dziecko za spraw filmu "Mistrz kierownicy ucieka". Czarny ze z這tym or貫m na masce i nadwoziem typu "targa" (czyli co pomi璠zy szyberdachem, a kabrioletem - z這ty 鈔odek. I jak si okazuje nie by豉 to domena Porsche). Pod mask 7,5 litrowy silnik V8 (a jak瞠 by inaczej). Firebird idealnie pasuje do ameryka雟kich dr鏬, do szybkiej jazdy przez kilka stan闚 i nie ogl康ania si za siebie, s逝chania muzyki silnika, ch這ni璚ia wiatru - najlepiej w towarzystwie jakiej pi瘯nej niewiasty :)...

3. Dodge Charger B-body (1968 - 1970)
Najlepszy z muscle car闚. Przepot篹ny, przepi瘯ny, brzmi帷y jak nadchodz帷a 鄉ier. Zapisa si w historii motoryzacji, ale niestety zawsze wymieniany jest za (te niesamowitym) Mustangiem. Pod mask jak to zwykle u mnie bywa - V8. Pojemno嗆 ok. 7 litr闚 :) Bajka. Gdy robili ten samoch鏚 nikt nie przejmowa si ekologi i ekonomi. To ca趾owicie bezkompromisowy samoch鏚. No i te 鈍iat豉 chowane w atrapie...
Miasto noc i 160 mil na godzin z rycz帷ym silnikiem przed sob... Cudo. Kto widzia "Bullitt" ten wie jaki d德i瘯 mam na my郵i :)

4. Plymouth Fury (1958)
A to ju moja ulubienica - Christine :) Jak kto ogl康a film Carpentera na podstawie powie軼i Kinga, ten wie co mam na my郵i. Plymouth mnie osobi軼ie zdominowa. Wygl康a cudownie. W czasach, w kt鏎ych go robili nie oszcz璠zano na niczym. Podczas gdy w Polsce absolutnym marzeniem by豉 Warszawa, w USA ten samoch鏚 by dzisiaj mniej wi璚ej na poziomie cenowym Passata. A nie trzeba dodawa, 瞠 Warszawa by豉 przy Christine zerem... C騜...
Nie ma co pisa o Fury - ten samoch鏚 broni si sam... Szczeg鏊nie w czerwonym kolorze.
Spokojna jazda poza miastem, w radiu hiciory lat 50-tych, a obok pi瘯na kobieta :)...
(zapomnia貫m doda, 瞠 Christine r闚nie nap璠za V8, kt鏎e mia這 jak na tamte czasy moc ogromn - 200 KM. Wystarczy. Warszawa mia豉 60 :D)

Jak wi璚 wida typowym fanem motoryzacji nie jestem. Nie 郾i po nocach o Enzo, nie marz o Porsche, "Szybkich i W軼iek造ch" uwa瘸m za film denny, a tuning uwa瘸m za objaw posiadania kompleks闚 co do wielko軼i penisa. Kocham samochody z dusz. Takie, kt鏎e nie s typowe, nie s budowane przez in篡nier闚, a w g堯wnej mierze przez artyst闚, ludzi z wizj. Nienawidz nudy, technicznych farmazon闚 i robienia z Golfa samochodu marze...
Je盥輳 czym je盥輳. Nie jest to samoch鏚 z造. Potrafi da adrenalin (przyspiesza nie幢e, robi prawie 200 km/h, co sprawdzi貫m wczoraj - oczywi軼ie na niemieckiej autostradzie, kt鏎a dziwnym trafem biegnie tu ko這 mojego domu ;)). Narzeka na niego nie mog, bo cho熲ym chcia to nie mam na co - to po prostu dobry samoch鏚. Dobrze si prowadzi, moc jest wystarczaj帷a, fotel wygodny, skrzynia precyzyjna, miejsca wystarczaj帷o... ale. No w豉郾ie - "ale".
"Deus ex machina" - tego tam brakuje...